ksiega groszkow


2006
październik
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień


*linki:
Pani Frugo;)
indywidualistka
MyInferno
ciotka kena
śluz...nuklearny
Michał?:)
a-beautiful-mind
...
Zastanawiam się czy nie powrócić...


by guzik 2006-10-02 19:03:20 skomentuj (4)
2-0-0-6
I nastał zupełnie...
...NOWY -Dwa tysiące szósty ...rok,ktory zaczynam ubolewajac nad zlosliwoscią i nietrwaloscia przedmiotow martwych:P
Komputer niedziala,telefon takze:/
Nowy rok odcina mnie od wirtualnej i smsowo telefonicznej rzeczywistosci...
Poza tym stres przynosi.Na tydzien przed egzaminami,ktore juz straszyć zaczynaja...
Podwojnie,bo z i filozofii i z pedagogiki i dlatego ,że zostalam z tym sama,nawet nie mam komu ponarzekac:P
R. wyjechał do szkoły. G. wrocila z Mazur ale z nią narzekac się nie da,bo ona w przeciwienstwie do mnie egzaminami az tak bardzo sie nie przejmuje,ale tez swoim tomiwisizmem jakos mnie nie zaraza... .
No nic pewnie jakos to bedzie...a moze jak tak nie za fajnie sie ten rok zaczyna to pozniej wszystko jak to wmym zyciu czesto zwyklo bywac - bedzie na odwrot...?:)

Załuje,że nie pogadałam dłuzej z A.
Dobrze było go przynajmniej zobaczyc... .

...i dobrze było,gdy swiat zaparował od 2-ch razy...
...i dobrze bylo poczuć ciarki na calym ciele.
...i znowu morze zobaczyć... .

a ze starego roku...
pozbyć sie blokady,przetrwac ją z Nim,
uczyć K,i zacząc się uczyć,spotkac się z Ł.



by guzik 2006-01-04 19:21:29 skomentuj (4)
-25- Pójdźmy wszyscy do Stajenki...
Ojciec jednak się pojawił tuż przed wyjsciem na kolacje do pani H.
Wszystkiego najlepszego zyczył,pocałował w czoło.Brat zabrał go do siebie na wigilie.
Ja przeżyłam ją z mamą i nie było najgorzej...
...Wieczorem już chyba tradycyjnie udaliśmy sie wszyscy do stajenki na piwo.
Był też prezent od niego- ksiazka"wszystko co mężczyźni wiedzą o kobietach"znanego amerykańskiego psychologa:P i nowa płyta hey... :)
a i jeszcze jeden prezent w kokardzce...:P
Podzielilismy się ciałem niekoniecznie pod postacią opłatka... :)

by guzik 2005-12-25 11:48:03 skomentuj (1)
24.12.2005
Za oknem zamiast pożądanego śniegu deszczowo...
Dopada mnie anty swiąteczny nastrój,który zaczyna mnie powoli dołować... .
Myślami jestem w dniu przed wigilią bodajze 4 lata tamu,którą ojciec zepsuł...Te wydarzenie zakorzeniło się dość głęboko i mimo woli co roku je wspominam,choć od tamtego czasu wigilie wcale nie były najgorsze.Niemniej jednak obwiniam tamto zdarzenie o to,że już nie czuję swiąt jak dawniej.
Kiedy może nie tylko w aspekcie duchowym potrafiłam się nimi cieszyć,i uważałam je za dobry czas.
Teraz...hmmm...znowu chciałabym je poczuć...Dziś chyba nie da rady spełnić mojej"zachcianki",dlatego jest mi troche ...hmmm...smutno?
Moj ulubiony barszczyk i uszka zjem w towarzystwie mamy u jej przyjaciółki,pani H.
Ojca nie widziłam od 2 dni,dzisiaj także nie ma zamiaru chyba się pokazać...Trudno...
Mam nadzieje,że kiedyś bede miala takie swieta ktorych zycza kartki dla leniwych...Być może to banalne,ale na prawde o takich marze...

(...)
Kolacyjke chce miec już za sobą...
Nie moge sie doczekac wieczoru,wyjscia do Stajni...spotkania z Nim...
(...)
Zamiast kolęd -"poligono industrial"Kultu:)

by guzik 2005-12-24 15:46:39 skomentuj (0)
Piątek 16-go
Wieczór stajenny ... niby nic nie różniący go od innych wieczorów weekendowych.
No bo Stajnia,no bo On,Oni-stałe grono przy piwie. Ale jakoś fajniej w zadymionym autobusie.Nie przez to że nawet stanik przesiąknął mi papierosami... .Była też
G. i jej znajomi,powinnam się cieszyć właśnie z takich rzeczy. Tak myśle...
Potem noc...
Byliśmy blisko i była ta namiętność,której mi brakowało.Było pięknie.Przy małych choinkowych, nie na choince lampkach.Widziałam nasze nagie ciała,jakbym patrzała na nie z góry.Wspaniała konstrukcja,splot ciał.Nawet moje ciało,chyba.
...Po wszystkim znowu ze mnie puściło,czasem płacze a wcale tego nie chce,bo przecież zależy mi żeby było dobrze.Ale nie...ja wciąż coś wymyślam...
I znowu siebie nierozumiem.
A to,że może wcale już mu się nie podobam,albo dziwnie reaguje kiedy on po tygodniu spania na materacu na stancji chce w koncu położyć się we własnym łóżku...
Boję sie dojść do innych wniosków prócz tych,że znowu sobie coś uroiłam.

...może nad morze mi trzeba.
Nam.Jak się zgodzi.

by guzik 2005-12-17 09:32:06 skomentuj (1)
Przeziębienie...
..czekało aż będe miała na nie czas.
Dzisiaj i jutro przeznaczam na kuracje.
Sen.Picie malinowych i cytrynowych paskuctw.Ssanie zielonych pastylek na gardło.

A weekend zdecydowanie na cieszenie się Nim.Tak postanowiłam.
Bo...wykminiłam mały plan.Ale cihooo-sza...na razie nikomu nic o tym,zreszta komu by,jak nie jemu?
no własnie..nawet jemu milczeć bede.
Może się uda.



by guzik 2005-12-15 09:13:07 skomentuj (1)
...
Czasem weekendy rezerwuje na płacz...
Nieświadomie.
Schodzi ze mnie cały tydzień,opowiadam Mu o tym co mnie boli...Rozmawiamy o moim niezdecydowaniu,które zaczyna się już od najprostrzego wyboru...
Psuje sobotę.

A później miewam wyrzuty sumienia z powodu starconego czasu...z powodu,ze obarczam go swoimi blachymi w porównaniu do jego(tak mi sie zdaje)problemami.
Nic dziwnego,że za jakiś czas nie wiele pamiętam albo w ogóle...Bo co tu wspominać?
Moje nieumiejetne cieszenie sie tym co mam?
Coraz to znikomą spontanicznością...

ech...
a wszystko na zimę zgonić próbuje...i znowu obsesyjnie czekam na lepszy czas...na nowy dzien,na weekend kolejny,na nowe inne życie, za rok?
za 3 lata?
a może tylko az deszcz przestanie padać...może ze śniegu bym się bardziej cieszyc potrafiła?
Moje ulubione-nie wiem...


by guzik 2005-12-11 10:22:47 skomentuj (3)