strona główna


Piątek 16-go


Wieczór stajenny ... niby nic nie różniący go od innych wieczorów weekendowych.
No bo Stajnia,no bo On,Oni-stałe grono przy piwie. Ale jakoś fajniej w zadymionym autobusie.Nie przez to że nawet stanik przesiąknął mi papierosami... .Była też
G. i jej znajomi,powinnam się cieszyć właśnie z takich rzeczy. Tak myśle...
Potem noc...
Byliśmy blisko i była ta namiętność,której mi brakowało.Było pięknie.Przy małych choinkowych, nie na choince lampkach.Widziałam nasze nagie ciała,jakbym patrzała na nie z góry.Wspaniała konstrukcja,splot ciał.Nawet moje ciało,chyba.
...Po wszystkim znowu ze mnie puściło,czasem płacze a wcale tego nie chce,bo przecież zależy mi żeby było dobrze.Ale nie...ja wciąż coś wymyślam...
I znowu siebie nierozumiem.
A to,że może wcale już mu się nie podobam,albo dziwnie reaguje kiedy on po tygodniu spania na materacu na stancji chce w koncu położyć się we własnym łóżku...
Boję sie dojść do innych wniosków prócz tych,że znowu sobie coś uroiłam.

...może nad morze mi trzeba.
Nam.Jak się zgodzi.

by guzik 2005-12-17 09:32:06 skomentuj (1)